|

Gotowe drinki z colą – testujemy popularne whisky w puszkach

Tak jak nie mogę sobie wyobrazić polskiego wesela bez wódki, tak nie znam imprezy na której whisky nie byłaby zalewana sowitą ilością coli. Spoko, zwłaszcza gdy ten styl picia, wpisał się już na stałe w bardziej wysublimowany melanż i imprezowo-klubowy lifestyle.

Od kiedy pamiętam  próbowanie różnych alkoholi sprawiało mi frajdę w towarzystwie znajomych czy przyjaciół. To też kiedy kilka tygodni temu chwytałem w biedronce po puszkę z Golden Loch wiedziałem, że nie będę pił tego sam. Wiedziałem, też, że Golden Loch nie będzie jedyną puszką, po którą sięgnę w najbliższym czasie.

W naszym kraju puszkowane napoje RTD (ready to drink), zwłaszcza jako drinki z colą, to prowincja tego co można kupić na zachodzie Europy czy Stanów Zjednoczonych. Idę jednak o zakład, że rozwój tego segmentu to jedynie kwestia czasu, kasy w portfelu, mody i większej świadomości przyszłych klientów. Dziś Jack Daniel’s, Jim Beam czy biedronkowy Golden Loch, to moim zdaniem za mało.

Pomysł na dzisiejszy artykuł przyszedł mi do głowy już jakiś czas temu, jednak dopiero niedawno postanowiłem zabrać się za jego realizację. Zależało mi na tym, aby sam tekst był czymś więcej niż tylko zlepkiem słów i zdjęć o whisky, którą fabrycznie uzupełniono colą i wpakowano do puszki. Dlatego też wraz z dwójką swoich znajomych – anonimowym Błażejem i Maćkiem (sam nie udźwignął tak duże ilości coli z whisky) postanowiliśmy przetestować trzy najpopularniejsze whisky z colą Jack Daniel’s, Jim Beam oraz Golden Loch.

Testując gotowe drinki z colą wzięliśmy pod uwagę

W teście ocenialiśmy trzy cechy – to jak słodki był napój, ile miał w sobie gazu oraz wyczuwalny smak alkoholu. Na tej podstawie wystawiliśmy ocenę ogólną dla całego drinka. Każda z cech mogła być przez nas oceniona w skali od 1 do 5, gdzie 1 było prawdziwym dnem, a 5 najwyższą z możliwych ocen. Warto też dodać, że za punkt odniesienia posłużył nam klasyczny Jack Daniel’s, którego do testów zalaliśmy odpowiednią ilości oryginalnej Coca Coli.

Całe próbowanie i testy traktowaliśmy jako świetną zabawę, którą zakropiliśmy alkoholem, dlatego też wystawiane przez nas oceny potraktujcie dość luźno. Przejdźmy więc do ocenianych przez nas puszek.

Golden Loch i tania cola

Na pierwszy ogień naszych testów poszedł Golden Loch z colą. Ten rozlewany jest do puszek o pojemności 330ml i mocy 4,5%, co przekłada się na 37ml whisky Golden Loch. Za tak małą ilość alkoholu połączonego z nieznaną nikomu colą zapłacicie dziś 5,99 zł – sporo, patrząc po jakości tego, co znajduje się w środku.

„Wygazowana cola o smaku whisky.”

Golden Loch wypadł słabo, bardzo słabo o czym świadczy 1 słaby punkt w kwalifikacji ogólnej. Nie miał w sobie zbyt wiele gazu za co dostał 1 pkt., dodatkowo był cholernie słodki, słodzikowo-słodki, za co przyznaliśmy mu 2 pkt. W tym nienajlepszym jak na początek napoju nie wyczuliśmy też alkoholu – 1pkt. W puszce z Golden Loch’em dominował smak taniej coli i równie taniego alkoholu. Na szczęście szybko odstawiliśmy tę puszkę i przejść do kolejnej propozycji.

Jack and Coke

Jack Daniel’s z colą był kolejnym z drinków, którego wzięliśmy “na warsztat”. W puszce o mocy 6% i pojemności 330ml znajduje się 49.5ml klasycznego Jacka. Czuć to wyraźnie w smaku i zapachu.

Jack wypadł średnio i trochę mnie zawiódł, a szkoda bo za cenę 8zł spodziewałem się czegoś więcej niż przeciętnej whisky z colą. Jack Daniel’s o której pisałem już w poprzednim artykule, dostał od nas 3 pkt.. Nie było w nim czuć alkoholu, co wspólnie stwierdziliśmy przyznając mu 2pkt., ratowała go tylko jego słodycz, której daliśmy 3 punkty. Choć gazu było w puszcze więcej niż w Golden Loch, wciąż mogło być go więcej. Za ilość gazu w puszce Jack otrzymał do nas 2 pkt. Nasza ocena było lekko podciągnięta z racji sympatii do samej marki.

Jack Daniel's z colą w puszce

Jak smakuje Jim Beam z colą?

Szczerze nie spodziewałem się, że Jim Beam, jako gotowy drink z colą, będzie „tak dopracowany” smakowo – serio. Piło się go dobrze, proporcja alkoholu i coli odpowiadały naszym gustom, samego gazu i cukru też nie było zbyt wiele. Wspólnie stwierdziliśmy, że Cola której użyto do rozrobienia bourbonu była nieporównywalnie lepszej jakości niż ta, którą zalano Golden Locha.

„Jestem w stanie spędzić z tym wieczór nie mniej jednak, gaz się ulatnia tylko wtedy, kiedy jest kontakt z ustami.”

Jim Beam z colą wypadł najlepiej na tle testowanych przez nas drinków. Choć punktacją dorównywał Jackowi, był smaczniejszy i lepiej się go piło, tak po prostu. Miał w sobie odpowiednią ilość gazu, nie za małą ale i nie za dużą, tym też zasłużył sobie na 4 pkt. Jego słodycz także był odpowiednia – 3 punkty. Gorzej było z alkoholem, ten był słabo wyczuwalny, a szkoda – oceniliśmy go na 2 pkt.

Jim Beam w puszce z colą

 

Kilka słów na koniec

Na tle konkurentów Golden Loch wypadł najgorzej co wcale mnie nie widzi. Jego picie nie dawało przyjemności, powiem nawet, że piło się go trudno. Jack wypadł średnio i trochę mnie zawiódł, a szkoda bo za cenę 8zł spodziewałem się czegoś więcej niż przeciętnej whisky z colą. Za to Jim Beam niespodziewanie okazał się faworytem całej imprezy. Choć punktacją dorównywał Jackowi, był smaczniejszy i lepiej się go piło, tak po prostu.

Choć nie jestem fanem coli, testowane przez nas drinki z colą były fajnym doświadczeniem i okazją aby spotkać się ze znajomymi. Piciu każdej z puszek towarzyszy niezły ubaw i mnóstwo śmiechu, na czym mi osobiście najbardziej zależało. Myślicie, że picie gotowych drinków z colą stanie się kiedyś bardziej popularny?

Ciekawostki i nowości ze świata whisky. Zapisz się!


Johnnie Walker Black Label – recenzja

W 1820 roku 15-letni John Walker z Kilmarnock musiał zmierzyć się z życiową tragedią – śmiercią ojca, na którego barkach spoczywało utrzymanie rodziny. Chłopak doskonale wiedział, że teraz to on musi zapewnić sobie i bliskim byt, w nieprzyjaznych czasach, w jakich przyszło mu żyć. Walker…

Grant’s Family Reserve

Na początku nic nie zapowiadało, że William Grant wraz z nowo tworzoną przez siebie marką whisky, odniesie tak ogromny sukces. Wszystko zaczęło się w 1886 roku, kiedy to W. Grant otwierając w Dufftown, gorzelnie o nazwie Glenfiddich. Gorzelnia powstała z wieloletnich oszczędności Williama, a serce…

Jack Daniel’s Old No. 7 Tennessee Whiskey – recenzja

Jack Daniel otworzył pierwszą, a co za tym idzie najstarszą działającą obecnie destylarnie na terenie Stanów Zjednoczonych. Miał wizjonerską wizję i postanowił wcielić ją w życie. Sam był bardzo barwną postacią. Mężczyzn noszących się w taki sposób jak on i mających taki styl bycia, mówiło…