Musze się Wam do tego przyznać – Bulleit Burbon był jedną z moich pierwszych amerykańskich whiskey, jakie miałem okazję próbować. Było to lata temu, na samym początku mojej przygody z alkoholami powyżej 50 zł za butelkę. Na blogu nieczęsto pojawiają się amerykańskie whiskey, tym samym może być to dla Was okazja, aby na chwilę zostawić „Szkocję” i przenieść się na inny kontynent.

Nie sugerujcie się francusko brzmiącą nazwą. Pomimo, że założyciel destylarni Thomas E. Bulleit ma francuskie korzenie, to ten bourbon jest produktem w pełni amerykańskim. Pochodzącym z regionu, gdzie od stuleci rozlewane są przepyszne bourbony – z Kentucky. Pomimo, że Bulleit Bourbon jest destylowany, dojrzewający i butelkowany w Kentucky, nie jest do końca tradycyjną whiskey z tego regionu. Jest inny, bardziej żytni i wyrazisty, lekko pikantny i zdecydowanie odważny.

Zaginiony w akcji

Kiedy w latach 30. XIX wieku Augustus Bulleit przeniósł się z Nowego Orleanu do Louisville, wszedł on w posiadanie tawerny gdzie serwował wyborną whiskey. Bourbon własnego autorstwa, który powstał na skutek szeregu eksperymentów – jego marzenie w końcu się spełniło! W niektórych książkach o tematyce whisky możemy znaleźć informacje o tym, że Augustus popsiadał doświadczenie w produkcji brandy i to właśnie to doświadczenie pomogło mu stworzyć pierwszą recepturę. Nie tylko Augustusowi smakował bourbon Bulleita. Zamówienia na whiskey zaczęły spływać nawet z odległej Luizjany. Pewnego dnia Augustus zapakował beczki i ruszył z dostawą do Nowego Orleanu. Już nigdy nie wrócił.

Do dziś nie wiadomo co mu się przydarzyło. Teorii jest wiele. Może pozaziemskim przybyszom tak zasmakował ten bourbon, że porwali jego twórcę na swoją planetę? A może biedaczek zwyczajnie utonął chwilę po tym, jak nadleciała w jego stronę ołowiana kulka wystrzelona z lufy bandyty? Wydaje się, że tajemnica ta nigdy nie zostanie wyjaśniona.

Na szczęście Augustus zostawił po sobie recepturę i potomków, którzy kontynuowali dzieło pradziadka.

Początki Kentucky Straight Bourbon

Kiedy Tom Bulleit, prawnuk Augustusa, wznowił produkcję alkoholu, chciał nazwać markę Thoroughbred Bourbon. Na szczęście zatrudniona przez niego agencja marketingowa szybko wybiła mu ten pomysł z głowy. Produkt z destylarni Toma nazwano „Bulleit Frontier Whiskey”. Jeśli zastanawiacie się jak wymówić nazwisko twórcy tego bourbona to „T” jest twarde. Marka jest amerykańska i odeszła od francuskiej wymowy nazwiska. Tom rozpoczął produkcję swojego bourbonu w 1987 roku, jednak bourbon Augustusa we współczesnym wydaniu wciąż jest destylowany i starzony zgodnie z przepisem prapradziadka. Leżakuje w zwęglonych dębowych beczkach i czeka, aż będzie gotowy – to dlatego na podstawowym produkcie marki nie znajdziecie wieku na butelce. „It’s ready when it’s ready”.

Ile, tak na prawdę, leżakuję Bulleit Bourbon? Na jednej z whisky festiwali dowiedziałem się, że podstawowa butelka to mieszanka 6, 7 i 8 letnych whiskey pochodzących z różnych nastawów i różnej mocy.

Butelka wyróżniająca ten bourbon z Kentucky

Czy ktoś krzywo nakleił etykietę? Tak, ale to zamierzony zabieg! Przedstawiciele marki twierdzą, że etykieta naklejona pod tym kątem sprawia, że nazwa jest lepiej widoczna dla osób stojących przy barze. Dodatkowo nazwa Bulleit Bourbon Frontier Whiskey jest także wytłoczona na samej butelce.

Butelka ma pojemność 0,7l, a zawartość alkoholu w tym produkcie to 45%. To whiskey należy do produktów o dużej dostępności – jest to w końcu jedna z popularniejszych whisky na świecie. Cena jest adekwatna do jakości i wynosi od 80 do 100 złotych.

Ile kalorii ma Bulleit Bourbon?

Wiecie, że na rewersie butelki możecie dowiedzieć się ile kalorii ma Bulleit Bourbon? Jedna, 30 ml porcja tego alkoholu zawiera 74 kcal, tym samym shot 100 ml to aż 247 kalorii.

Złoty medalista

Marka zaczęła podbijać USA dopiero pod koniec lat 90., kiedy wykupił ją koncern Seagram. Na europejskie półki Bulleit Bourbon trafił w 2000 roku. W 2016 roku zdobył podwójne złoto podczas prestiżowego konkursu San Francisco World Spirits Competition. W tamtym momencie sukces marki należał już do Diageo, który rok później otworzył Bulleitowi drugą destylarnię. Obecnie burbon rozlewany jest w Shelbyville i Lebanon w stanie Kentucky w USA.

Przy Shelbyville Distillery powstało visitor’s center. Prowadzone są wycieczki z przewodnikiem, degustacje. Można spróbować jak smakuje bourbon w różnych odsłonach w lokalnym koktajlbarze oraz zaprojektować własną etykietę Bulleit Bourbon Whiskey.

Nieistniejący dziś portal Proof66 wystawił tej whisky bardzo dobrą opinie i zaklasyfikował ją do kategorii „whisky najwyższej klasy”. Krytyk kulinarny Morgan Murphy nazywa tę whiskey pieszczotliwie „bursztynową pięknością”. Zaraz przejdziemy do degustacji i sprawdzimy czy zasługuje na te wszystkie nagrody i komplementy.

Dziś w głównym portfolio marki znajdziecie pozycje takie jak: Bulleit Bourbon Frontier Whiskey, 10-letni Bulleit Bourbon i Bulleit Bourbon Rye.

To jak smakuje Bulleit Bourbon?

Burbony lubię, choć sięgam po nie zdecydowanie rzadziej niż po „szkockie”. Ich słodki, niekiedy złożony, zapach i smak stanowi dla mnie ciekawą odskocznie od tych pierwszych. Charakterystyczny smak Bulleit wynika z unikatowego połączenia słodów kukurydzianego, żytniego i jęczmiennego oraz specjalnego szczepu drożdży. Przede wszystkim jednak z dość dużej zawartości żyta w zacierze. Przejdę jednak do degustacji, bo zakładam, że wielu z Was właśnie to interesuje.

Aromat: Słodko-pieprzny, waniliowo-cynamonowy i wyraźnymi nutami palonego drewna. Od dłuższego czasu do degustacji używam kieliszków G600 i mam wrażenie, że burbon w tym szkle jest niezwykle intensywny. Dębina gra tu pierwsze skrzypce, ciekawie przeplata się ze słodyczą i delikatnymi nutami lakieru, przypraw, w tym cynamonu.

Smak: Przyjemny, choć pikantny w pierwszym kontakcie na języku. Delikatnie słodki, imbirowy. Wyczułem w nim także niuanse gorzkiej czekolady i tanin.

Finisz: powoli znika z ust, jest odrobinę korzenny, czekoladowy.

Poznaj lepiej smak whisky

Wiesz, że największą ilość aromatów i smaków ukrytych w alkoholu poznasz dzięki specjalnym kieliszkom do degustacji? Kliknij w link i dowiedz się dlaczego.
Sprawdź >

The Bulleit BLT (to nie kanapka!)

Jeden z flagowych drinków z Bulleitem nazwany jest po jego żonie, Betsy. Skrót BLT nie oznacza w tym kontekście Becon Lettuce Tomato, ale Betsy’s Little Treat. Był to ulubiony napój alkoholowy małżonki Toma.

To nic innego jak Bulleit Bourbon z tonikiem i cytryną. Jeśli chcecie spróbować ulubionego drinka Betsy to do szklanki wypełnionej lodem wlejcie 40 ml alkoholu i 120 ml toniku. Całość wymieszajcie i dodajcie ćwiartkę cytryny.

Jeśli jednak chcecie poznać inne przepisy na drinki z whisky, zajrzyjcie do dedykowanej im kategorii na blogu.

Kilka słów na koniec

Bulleit Bourbon to moim zdaniem ciekawy alkohol z USA. Przyzwoita cena i duża dostępność, sprawiają, że jest to produkt, którego nie musicie szukać po sklepach internetowych. Dzięki dużej zawartości żyta, jego smak może Was zaskoczyć, zwłaszcza jeśli wcześniej nie próbowaliście takich burbonów.

Oczywiście to wciąż podstawowy burbon w którym nie znajdziecie aromatyczno-smakowych wodotrysków czy złożoności. Bulleit, moim zdaniem, ma jednak to, co powinien mieć burbon w okolicy stówki. Tyle ode mnie. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej o alkoholach, wbijajcie na moją facebookową grupę.

Dołącz do mojej grupy na FB

Dołącz do mojej grupy na Facebook gdzie pogaduchy o whisky nie mają końca. Tam wraz z jej społecznością, dzielimi się wiedzą, przepisami na koktajle, recenzjami alkoholi, nowinkami, itd.

KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.
Dołącz >

Jeśli artykuł Ci się podoba, udostępnij go swoim znajomym.

Pokaż komentarzeZamknij komentarze

Dodaj komentarz

Oceń:*