W miejscu w którym Atlantyk spotyka się z Morzem Norweskim, w mieście Kirkwall na niewielkiej wyspie Mainland, leży jedna z najstarszych destylarni whisky single malt w Szkocji.

Dziś opowiem Wam o Highland Park 12 Viking Honour, whisky pochodzącej z dalekiej północy Szkocji, z wietrznego i chłodnego archipelagu Orkady, którego współcześni mieszkańcy za przodków mają samych wikingów.

Niewielka destylarnia szkockiej whisky z Kirkwall 

Niecałe 270 mil morskich, dzieli norweskie Stavanger od Kirkwall, niewielkiego szkockiego miasteczka w którym od ponad 200 lat produkowana jest whisky silnie nawiązująca do dziedzictwa wikingów. Ci już tysiąc lat wcześniej ruszali na wyprawy za Morze Północne w poszukiwaniu przygód, skarbów i nowych terytoriów do osiedlania się. W ten sposób odkrywali zapewne szkockie – Orkady, Szetlandy i Hebrydy, archipelagi w północnej cześci kraju.

Historia destylarni Highland Park rozpoczęła się prawdopodobnie za sprawą – Magnusa Eunsona. Potomka wykingów, rzeźnika i urzędnika kościelnego za dnia, a w nocy nielegalnego gorzelnika i przemytnika szkockiej whisky. Magnus został przyłapany na swoich nielegalnych praktykach w 1798 roku, co do dziś uznawane jest za początek historii destylarnii. Więcej na ten temat dowiecie się na stronie destylarnii.

Powiem Wam, że musiał on żyć w ciekawych czasach. Już nie raz zdarzyło mi się czytać jak łączenie funkcji duchowych i pędzenie alkoholu gdzieś na tyłach kościoła, było ze sobą mocno powiązane i powszechnie stosowane. Taki przypadkiem, tym razem w innej cześci świata, był duchowy Elijah Craig, twórca współczesnej bourbon whiskey.

Wracając jednak do destylarnii… Niespełna 30 lat po tym nielegalnym występku, w 1826 roku znana do dziś Highland Park otrzymała licencję na produkcję legalnej szkockiej whisky.

Kilka ciekawostek na temat produkcji Highland Park

  • Jak podaje portal whisky.com, współczesne zdolności produkcyjne destylarnii, za sprawą dwóch par alembików, utrzymują się na poziomie 2,5 miliona litrów spirytusu rocznie. Jeszcze przed wzrostem popularności whisky single malt, kilkanaście lat temu, większość alkoholu była tam produkowana na potrzeby blended whisky, w tym znanej wam pewnie dobrze – The Famous Grouse. Dziś spora cześć whisky z Highland Park, po odpowiednio długim leżakowaniu w beczkach, trafia do butelek jako single malt. Myślicie, że 2,5 milionów litrów to dużo? Destylarnia Glenfiddich – ta z jeleniem w logo, produkuje dziś (2021) 10 mln litrów spirytusu rocznie. 
  • Pierwsze malty z destylarnii pojawiły się na rynku w latach 50/60, a nieliczne butelki, które wciąż znajdują się na rynku mogą kosztować nawet 4000 funtów – WOW!
  • Highland Park to także jedyna z niewielu destylarnii, która samodzielnie słoduje część jęczmienia wykorzystywanego do produkcji whisky. W destylarnii, część słodu suszy się także wykorzystując lokalnym torfem – bardziej trawiastym, innych niż torf z Islay, za sprawą wrzosowisk, które znajdziemy na Mainland.

Poznaliście już kawałek historii, mieliście okazję poczytać o ciekawostkach z destylarnii, teraz czas przejść do degustacji Highland Park 12 Viking Honour.

Jak smakował Highland Park 12?

Kraj: Szkocja | Gatunek: Single Malt | Destylarnia: Highland Park | Cena: whisky od 200 zł

Highland Park 12 w wersji Viking Honour, pachniała intrygująco i zachęcała do zostania z nią kilka chwil dłużej. Pierwszy plan grały mi świeże, cytrusowe aromaty (wyczułem tam głównie: skórki z pomarańczy, grapefruitów i cytryn), przeplatające się z zapachem wanilii, karmelu, suszonych ziół prowansarskich, suszonego imbiru, zwietrzałego, czerwonego wina – zdecydowanie bardziej wytrawnego niż słodkiego, słodkich krówek ze Społem, dębiny i dymu z palonych liści.

W smaku było trochę gorzej niż w zapachu – szkoda. Powiedziałbym, że delikatnie odstawał on od tego, co wychwyciłem w swoim ulubionym kieliszku do whisky. 12-letnia Highland Park była owocowa, pomarańczowo-cytrynowa, wędzona, dymna, z odrobinę pieprzowej i imbirowej pikanterii, która przyjemnie mrowiła na języku.

Spodziewałem się po niej wtedy czegoś więcej, może tego, że będzie bardziej torfowo – trudno mi teraz powiedzieć. Było za to bardziej wodniście i trochę tak jakby te klasyczne 40% mocny nie mogło pokazać swoich możliwości. Na szczęscie w kolejnym kartonie czeka na mnie pierwsze wydanie Highland Park Cask Strength – już zacieram ręcę aby jej spróbować i Wam o niej opowiedzieć.

Jej posmak pozostawił w moich ustach ciekawe, zbożowo-dymne wrażenia, które choć nie intensywne pozostało ze mną chwilę dłużej.

Whisky Highland Park 12

Powiem Wam, że z jednej strony jestem miło zaskoczyło, przede wszystkim ze względnu na ciekawe połączenie różnych zapachów, które wychwyciłem. Z drugiej jednak strony czuje lekki niedosyt i czegoś mi w niej brakowało – w końcu za butelkę Highland Park 12 Viking Honour trzeba dać trochę powyżej 200 zł.

Tak czy siak, warto jej spróbować i samemu wyrobić sobie o niej zdanie. Fachowcy z Kirkwall zrobili przyzwoitą robotę, a do 12-letnia HP wrócę pewnie nie raz. Już na koniec, ostatnie zdanie. Uważam, że ta nowa butelka wygląda rewelacyjnie: szaroki korek, ornamenty, nawiązania do wikingów – RE-WE-LA-CJA. Wam podoba się bardziej sam kształt butelki czy wykonane na niej żłobienia?

Podobają Ci się artykuły?

Dołącz do mojej grupy na Facebook gdzie pogaduchy o whisky nie mają końca. Tam wraz z jej społecznością, dzielimi się wiedzą, przepisami na koktajle, recenzjami alkoholi, nowinkami, itd.

KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Udostępnij

Pokaż komentarzeZamknij komentarze

Dodaj komentarz

Oceń:*