Tegoroczne zaproszenie na Silesian Whisky Fest było dla mnie miłym zaskoczeniem. Katowice odwiedzam dość rzadko, więc zarówno sam festiwal, jak i możliwość zobaczenia miasta, stały się świetną alternatywą na weekend, zwłaszcza w towarzystwie Jędrka, który na co dzień pomaga mi przy rozwoju bloga.

Na Silesian Whisky Fest wyruszyliśmy wczesnym rankiem, po kilku godzinach w podróży dotarliśmy do Katowic, skąd udaliśmy się do miejsca imprezy.

Dawna Fabryka Porcelany, w której odbywał się festiwal jest idealnym miejscem na tego typu imprezę. Idąc w ślady festiwalu whisky w Warszawie, po raz kolejny postawiono na odrestaurowaną przestrzeń post przemysłową, duże otwarte pomieszczenia oraz gastro-strefą na zewnątrz budynku – lubię taki klimat. Przejdźmy jednak do samego festiwalu.

Festiwal, tętnił życiem od samego początku

Na miejscu panował typowy dla tego typu imprez gwar – może dlatego, że wydarzenie trwało w najlepsze już od ponad trzech godzin. Ludzie krzątali się między stoiskami, degustowali, wąchali, rozmawiali i wyciągali przywieszone do szyi kieliszki aby otrzymać w nie porcję whisky. Panował luźny klimat i bardzo przyjemna atmosfera. Odebraliśmy przy wejściu bilety w formie opasek na rękę oraz festiwalowe kieliszki degustacyjne, który zawiesiliśmy dzięki smyczy na szyję.

Popołudnie na Silesian Whisky Fest rozpoczęliśmy od przywitania się ze znajomymi i szybkiego spaceru po stoiskach. Było ich całkiem sporo, a na każdym można było znaleźć nawet kilkanaście różnych rodzajów whisky z portfolio danej marki.

Zatrzymałem się na chwilę przy stoisku Old Pulteney, Hankey Bannister i Balblair, aby pogadać z chłopakami. Rozmawialiśmy o festiwalowych wrażeniach, koktajlach, uczestnikach i nowościach, które na ten rok szykuje International Beverage – właściciel marek.

Chwilę później znalazłem się na stoisku gdzie Glenmorangie i torfowy Ardbeg jak zwykle cieszyły moje oczy. Na miejscu spotkaliśmy Jakuba Grabowskiego – Brand Managera obu tych marek. Kuba opowiedział nam kilka ciekawostek o zbliżającym się Ardbeg Day – prawdziwym święcie każdego miłośnika whisky z Islay oraz przedstawił nam nowego ambasadora whisky Glenmorangie i Ardbeg.

Sporo festiwalowej przestrzeni zarezerwowały dla siebie marki z portfolio Pernod RicardChivas Regal z drewnianą wyspą, na której miałem okazję po raz pierwszy spróbować Chivas Regal Mizunara: delikatnej w smaku whisky, pełnej zapachu owoców – gruszek i jabłek. The Glenlivet, mając do dyspozycji ciekawe portfolio, częstował gości Glenlivet Founder’s Reserve – serio, tylko na tyle było ich stać?, oraz Jameson, dla którego edycja Caskmates – whiskey leżakujących w beczkach po piwie typu IPA i Stout, była w tym roku priorytetem jeśli chodzi o promocję.

Moje odkrycie festiwalu – whisky Benromach

Odkryciem na Silesian Whisky Fest było dla mnie całe portfolio marki Benromach – serio! Na stosiku obsługiwanym przez Janka z Johnnies Whiskies spędziliśmy ponad 1,5 godziny. Janek to niezły gaduła i wielki fan Benromach, więc czas przy tej jakże ciekawej whisky zleciał nam błyskawicznie.

W Katowicach spotkałem również organizatorów Whisky Day Cracow, którzy opowiadali mi o przygotowaniach do tegorocznej imprezy.

Zobacz też: Najciekawsze whisky festiwale w 2019 roku

Drugą część popołudnia spędziliśmy chillując na zewnątrz – przez cały dzień mogliśmy się cieszyć  pięknym słońcem. Sporo czasu spędziłem na stoisku BenRiach i Glenglassaugh, gdzie po raz pierwszy miałem okazję spróbować kilku bardzo ciekawych whisky: BenRiach 21-letni, BenRiach Peated 2007 oraz Glenglassaugh Octaves Classic Batch 2. Poznałem też Adama – osobę odpowiedzialną za rozwój marek w całym kraju, który jak się okazało całkiem dobrze zna Szczecin.

Ostatnią godzinę katowickiego whisky festiwalu przeznaczyłem na odkrywanie portfolio Bunnahabhain – niewielkiej destylarnii z wyspy Islay.

Festiwal whisky w Katowicach oceniam bardzo pozytywnie  – warto dodać, że był to pierwszy festiwal mojego ulubionego trunku w tym mieście. Profesjonalna organizacja, gościnność, sporo wystawców i dziesiątki butelek na każdym ze stołów – tylko to potwierdzają.

Jako, że wieczór był jeszcze młody, a festiwal zakończył się stosunkowo wcześnie, wypuściliśmy się z Jędrkiem na wyprawę po katowickich whisky barach. Odwiedziliśmy kilka z nich, a swoimi wrażeniami pewnie podziele się wkrótce.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o