|

Tullamore Dew Original Irish Whiskey – recenzja

Tullamore Dew Original to klasyka produkowanej na ogromną skalę irlandzkiej whiskey. Łatwo się ją pije, nie robi dziury w kieszeni, a swoim stylem i dostępnością idealnie pasuje do obecnie panujących na rynku trendów. Kreowanych de facto przez międzynarodowe korporacje, które w rękach trzymają większość irlandzkich destylarnii.

Gorzelnia Tullamore wystartowała z produkcją w 1892, jednak do zdobycia popularności, którą cieszy się obecnie whiskey Tullamore Dew trzeba będzie włożyć mnóstwo pracy i nie jeden worek pieniędzy. Spory udział w budowaniu marki będzie miał Daniela E. Williamsa – jeden z pierwszych dyrektorów generalnych, a później właściciel gorzelni. To on do produkowanej tam whiskey dodał swoje inicjały (D.E.W.) nadając początek marce, którą dziś spotkać można na półkach marketów, dyskontów i stacji benzynowych. Swoją drogą jak duże trzeba mieć ego aby do produkowanej przez siebie whiskey dorzucić własne inicjały.

W latach 50 ubiegłego wieku Tullamore zaczął przeżywać poważne kłopoty, co w efekcie doprowadziło do zaprzestania produkcji i zamknięcia zakładu. Nowy właściciel John Powers & Son przeniósł produkcję do Midleton, gdzie Tullamore Dew Original produkowany jest do dziś. Od 2010 roku właścicielem marki Tullamore jest William Grant & Sons do którego należą takie marki jak: Monkey Shoulder, The Balvenie, Grants czy Glenfiddich.

Tullamore Dew Original i jej butelka

Tullamore D.E.W Original

Kraj: Irlandia | Gatunek: Blended Whisky | Destylarnia: New Midleton Distillery | Cena: whisky od 100zł

Whiskey rozlewana jest do prostokątnych szklanych butelek z charakterystyczną zieloną etykietą i dużym napisem Tullamore D.E.W Irish Whiskey. Ciekawym zabiegiem jest dodatkowe tłoczenie na szkle w którym widnieje data uruchomienia destylarni, ta sama data widoczna jest na etykiecie. Jak w większości trunków produkowanych na ogromną, przemysłową wręcz skalę whisky zamiast korka posiada aluminiową nakrętkę.

Czego oczekiwać po tej whiskey?

Tullamore Dew Original to whiskey mieszana o mocy 40% alko., w której skład wchodzą destylaty whiskey zbożowych, słodowych oraz typu pot still mieszanki słodu jęczmiennego i niesłodowanego jęczmienia, nadające irlandzkiej whisky tak charakterystyczny aromat i smak. Jest destylowana trzykrotnie w miedzianych alembikach, dzięki czemu jest delikatniejsza i bardziej przyjazna do picia. 

Tullamore Dew leżakuje w beczkach po bourbonie wielokrotnego napełnienia. Producent nie podaje wieku tej whisky, przypuszczam, że nie jest on dłuższy niż trzy lata i jeden dzień. 

Tak jak w przypadku Jamesona, TD jest przyjemna dla nosa z dużą ilością wyczuwalnej wanilii, owoców i płatków śniadaniowych. Bardzo przyjemny i zachęcający do picia. W smaku nie zawodzi, jest biszkoptowa i lekka, taka jak powinna być whiskey z irlandii w tej cenie. Jej posmak nie pozostaje za długo w ustach.

Kilka słów na koniec

Jak wiele irlandczyków można ją pić bez dodatku wody, dla mnie jest tak delikatna, że łatwo ją rozwodnić. Jeśli jednak potrzebujecie zbić trochę mocy alkoholu, dorzućcie do niej kostkę lodu. To także spoko whiskey do mieszania z Colą, Spritem, Tonikiem i innymi kolorowymi napojami.

Tullamore Dew to moim zdaniem dobra, budżetowa whiskey na weekendowe imprezy znajomymi. Warta uwagi, także jako alternatywa dla Jamesona, który różni się od niej smakiem.

Ciekawostki i nowości ze świata whisky. Zapisz się!


Jak smakuje Imperial Stout Hogshead Barrel Aged z browaru Wrężel

Szok, jak to możliwe że na blogu o whisky piwko typu Imperial Stout się pokazuje! Spokojnie, spójnie – to nie takie zwykle piwko. Ten czarny jak diabeł Imperial Stout zanim trafił do butelki, kilka miesięcy leżakował spokojnie w dębowych beczkach hogshead single malt whisky ale…

Trafić na Port Askaig w jednym z barów w Międzyzdrojach – bezcenne!

Słuchajcie, ale historia! Wybrałem się na weekend do Międzyzdrojów, wiecie jak jest – ostatnie dni lata, zmiana otoczenia itd. Przechadzałem się bez celu jedną z bardziej zatłoczonych ulic – Promenadą Gwiazd. Na niej jak pewnie się domyślacie mnóstwo ludzi, handlarze sprzedający drogo tanią chińszczyznę, budy…

Johnnie Walker Black Label – recenzja

W 1820 roku 15-letni John Walker z Kilmarnock musiał zmierzyć się z życiową tragedią – śmiercią ojca, na którego barkach spoczywało utrzymanie rodziny. Chłopak doskonale wiedział, że teraz to on musi zapewnić sobie i bliskim byt, w nieprzyjaznych czasach, w jakich przyszło mu żyć. Walker…