Minęła chwila od mojej wizyty na festiwalu w Katowicach, a ja po raz kolejny wczesnym rankiem wsiadam do pociągu. Na zaproszenie organizatorów Whisky Day Cracow wybieram się do stolicy Małopolski na tamtejszy whisky festiwal.

Na zegarku kilka minut po czternastej, przechodzę bramę fortu, a Whisky Day Cracow tętni już w pełni życiem. Rejestruję się i odbieram pakiet powitalny. Wtedy spotyka mnie nie lada zaskoczenie. Przy kieliszku degustacyjnym po raz pierwszy nie widzę smyczy, ułatwiającej noszenie szkła przy sobie. Smycz do której przypina się kieliszek, a później wiesza się go na szyi, była na każdym odwiedzonym przeze mnie festiwalu. Myślę – hmm.. jak będę się poruszać między stoiskami bez takiego udogodnienia.

Zobacz przygotowaną przeze mnie listę tegorocznych whisky festiwali.

Przed wejściem do budynku znajduje się duża strefa piknikowa – wokół wiele parasoli, ludzie relaksują się w pełnym słońcu na leżakach. W tym miejscu przybijam też wielką piątkę organizatorom za świetne przygotowanie strefy gastronomicznej, co moim zdaniem jest niezwykle ważnym elementem każdego udanego whisky festiwalu. W tym roku poza częścią grillową, można zjeść również w jednym z kilku food trucków. Nie brakuje też strefy koktajlowej, na której króluje Piňa Colada oraz drinki na bazie Monkey Shoulder czy Bulleit Bourbon. Przy tak słonecznej pogodzie, delikatnie alkoholowy napój daje świetne orzeźwienie.

Krakowski Festiwal Whisky Day Cracow 2019

Majowy festiwal zakrapiany dobrą whisky

Forty Kleparz, czyli serce całej imprezy są pełne miłośników whisky – można rzec moje środowisko naturalne. We wnętrzu panuje delikatny półmrok i gwar, jest nieco duszno. Chociaż ceglane mury dają sporo chłodu, odnoszę wrażenie, że z każdą kolejną minutą robi się coraz cieplej. Nie da się ukryć, że każdy kolejny kieliszek degustacyjny z pewnością podbija atmosferę. Jednym z pierwszych stoisk, które odwiedzam jest AN.KA Wines. Po raz kolejny spotykam Janka z Johnnies Whiskies. Janek pokazuje mi kilka butelek, których wcześniej nie miałem okazji spróbować. Jedną z nich jest 15-letni Mortlach od Gordon & MacPhail, przyjemny w zapachu i smaku, owocowy, pełen cytrusów, jabłek i przypraw single malt z Dufftown. Chwilę później do mojego kieliszka trafia 10-letni Benromach. Zachwycony tą whisky po degustacji na Silesian Whisky Fest, chciałem jej ponownie spróbować. Na deser serwują mi Benromach 1998 (Bottled 2018) 20th Anniversary Bottling o mocy 56,2%. To jest po prostu fenomenalna whisky, pełna aromatów sherry, pomarańczy, morel i cynamonu!

Udaję się też na jedno ze stoisk BenRiach i GlenDronach. Tam po krótkiej rozmowie z Adamem – ich specjalistą od whisky, mam okazję posłuchać o obu markach. Żeby nie zamykać się tylko na rozmowie pełnej teorii, przechodzę do praktycznych i bardziej przyjemnych czynności. 😉 W moim kieliszku lądują GlenDronach 12 oraz GlenDronach 18. Ta druga sporo czasu spędziła w beczkach po hiszpańskim wzmacnianym winie Sherry Oloroso. Whisky jest świetna i jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję, musicie jej koniecznie spróbować. W pamięć zapadł mi również 25-letni BenRiach, który swoją 50% mocą, aromatem i smakiem wysoko plasuje się w rankingu wyróżnionych przez moje kubki smakowe whisky.

Wychodzę na chwilę aby zaczerpnąć świeżego powietrza i spotykam prawdziwego specjalistę od bourbonów Wild Turkey. Prowadzone przez Rafała degustacje pełne Wild Turkey 101, Rare Breed czy Wild Turkey Rye, to prawdziwy kawał historii i smaku. W moim kadrze łapią się także zabiegani organizatorzy całego wydarzenia z butelką Woodford Reserve.

Ciekawym doświadczeniem podczas tegorocznego Whisky Day Cracow była okazja spróbowania nowej 14-letniej Glenmorangie Quinta Ruban, która ostatnie cztery lata przed butelkowaniem trafia do beczek po porto. Tak charakterystyczne dla Glenmorangie kwiatowe aromaty uzupełnione zostają przyprawami, pomarańczową konfiturą i trudnymi do opisania dla mnie czerwonymi owocami – to był smaczny single malt.

Bruichladdich, nietypowa whisky z Islay

Po raz pierwszy na festiwalu widzę stoisko Bruichladdich. Jestem ogromnym fanem tej marki z kilku powodów: smaku, ciekawego wyglądu opakowania, charakterystycznego kształtu butelek, ich strony internetowej. Robią to po prostu bardzo dobrze na każdym polu.

Na miejscu można spotkać jednego ze specjalistów marki – Mateusza, który o torfowej whisky z Islay wie niemal wszystko. Dzięki niemu w końcu dowiedziałem się czym różni się ich The Classic Laddie od Islay Barley. Wszystko to za sprawą jęczmienia, który wykorzystywany jest do produkcji tych whisky. W The Classic Laddie zboże pochodzi z głębi szkockiego lądu, w przypadku Islay Barley, jak się pewnie domyślacie, jęczmień pochodzi z wyspy Islay. Poznałem też smak 10-letniej Port Charlotte Islay Barley – uwierzcie mi – torfowych aromatów i słodko-owocowych smaków buszujących po podniebieniu jest w niej mnóstwo!

Poprosiłem Mateusza o kilka słów na temat 26-letniej Bruichladdich Black Art – Single Malta na temat, którego trudno znaleźć jakiekolwiek informacje wśród barmanów. Więcej na temat tej whisky dowiecie się w moim krótkim wideo z podsumowaniem festiwalu.


Robi się coraz później, a na mnie czeka jeszcze kilka nieodwiedzonych stoisk. Kieruję się więc do Balblair i Old Pulteney, aby porozmawiać o zmianach w wyglądzie pierwszej marki. Ciekawi mnie powód, dla którego destylarnia z Edderton dość wyraźnie zmieniła kompozycję swoich etykiet. Stare edycje whisky Balblair sygnowane były rocznikiem butelkowania. Stwarzało to jednak pewien problem – trudno było domyślić się, ile lat ma whisky w butelce. Nowe etykiety rozwiązały ten problem błyskawicznie.


Przy okazji zobacz: jak smakuje whisky balblair – moje wrażenia!


Końcówka Whisky Day Cracow przebiegła pysznie. Wszystko za sprawą single malta, którego aromat, smak i złożoność wysadziła mnie z butów. Mowa tu o 32-letnim Convalmore (D.1984, B.2017) Special Release o mocy 48,2%. Aromatyczny, pełen cytrusów i ziół, suszonych owoców, jabłek, gruszek, miodu i zbóż single malt, którego słodowy, średnio-długi posmak przyjemnie układa się w ustach. Whisky ta zasmakowała mi tak bardzo, że zabrałem ze sobą do domu jej sampla.


Zobacz także poradnik dla początkujących – jak pić whisky w 10 krokach.


Kilka słów na zakończenie festiwalu

Krakowski festiwal whisky opuszczam w strugach deszczu, ten przyniósł wyczekiwane orzeźwienie.

Może niektórych dziwić, że w cenie biletu, który kosztuje 89 zł jest do degustacji mniej whisky w porównaniu do dwóch poprzednich edycji festiwalu. Już Wam tłumaczę z czego może to wynikać. Whisky festiwale z roku na rok cieszą się coraz większym zainteresowaniem. To też nie brakuje w towarzystwie festiwalowych gości osób, które w ciągu godziny albo dwóch potrafią zrobić się “na sztywno” – wypijają wszystko, co tylko mogą. Aby uniknąć takich praktyk i dbać przy tym o zdrowie uczestników, organizatorzy coraz częściej ograniczają dostęp do i tak dużej ilości alkoholu w cenie biletu. Kolejnym powodem, tak przynajmniej przypuszczam, dla którego na Whisky Day Cracow jest mniej whisky w cenie biletu może być fakt, że na stoiskach spotkamy bardzo wielu niezależnych dystrybutorów. Każdy z nich ma swoje butelki, często dość unikatowe i drogie w zakupie.

Poza drobnymi mankamentami związanymi ze smyczą do kieliszka oraz tłumem ludzi około godziny 14, trudno jest się do czegoś przyczepić. Strefa gastronomiczna przygotowana jest rewelacyjnie, jedzenia nikomu nie brakuję. Namioty koktajlowe chłodzą nas drinkami z whisky i nie tylko. Do degustacji mamy mnóstwo płatnych i bezpłatnych whisky dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Whisky Day Cracow to profesjonalnie przygotowany festiwal, dobrze jest tu być.

Udostępnij

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments